piątek, 12 sierpnia 2011

My w Montpellier

To jest Montpellier. Takie miasto na południu Francji. Jak się potem okazało - leży nad Zatoką Lwią. Chyba ze 150 km od Marsylii na zachód. Ładne zdjęcie co? To miasto właśnie takie jest. Zielono-niebiesko wszędzie i zawsze, trzeba uważać na velomaggi żeby cię nie pierdyknęły od tyłu, od boku, od przodu no i ten łuk triumfalny gdzie się nie ruszysz - nie od dziś wiadomo, że Francuzi mają fioła na punkcie łuków i triumfów - tak powstał łuk triumfalny. Podobno dzieci nie lubią ostrych kształtów, dlatego Francuzi lubią Łuki.
Na początku Erasmusa stworzyłyśmy tego bloga, żeby opisywać swoje francuskie przygody. Rok minął, a blog pusty:) Oprócz zdjęcia, które Asia kiedyś wrzuciła. Fajnie by było trochę tu powspominać. Korzystając z okazji, że muszę pisać pracę licencjacką, napisałam coś na naszym bagietkowym blogu, o właśnie! na bagietkowym blogu o niejasnym pewnie dla niektórych tytule: "What's your business in Montpellier?" hehe. To dlatego, że lubimy 70's Show! I ten motyw ciągle powtarzałyśmy przez caaaały rok:)  haha dobry odcinek:

Więc co zamierzam? Zamierzam otworzyć swój kalendarz, w którym ciągle zapisywałam co nam się na erasmusie przytrafia (więcej w drugim semestrze) i trochę tu powspominać. Co by nam się fajnie wspominało. Nie ma to jak wspomnienia:) To od tego siedzenia na dupie i pisania w kółko tej pracy zaczęłam tęsknić do błogiego montpellierańskiego życia...i za moimi bagietkami!!! A i liczę, że któraś bagietka co raz to się dołączy do moich wspomnień, liczę na wasze notki i komentarze hahaha
Dobra, jak na razie wystarczy tego lenistwa. zamykam to okno i idę pisać to, co zmuszonam pisać. 
Posted by Picasa

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz